Translate

niedziela, 15 marca 2015

Przyszłość #2


Myślicie czasem o globalnym ociepleniu? O tym, że za parę lat bądź stuleci nadejdzie koniec świata? Pewnie, że nie, bo dlaczego o tym myśleć? Dlaczego odbiegać tak daleko w przyszłość? 
Cóż, ja czasem o tym myślę. Jeżeli czytaliście ostatni post, to wiecie co zmusiło mnie do tych właśnie rozmyślań. Wiem, że to co dzieje się na Ukrainie nie jest pierwszym konfliktem, bo konflikty są od zawsze i cały czas nie ustają. Po prostu nie jest to tak odległe miejsce, a zabijanych ludzi jest tam masa. I tu znowu: wiem, nie jest to jedyny konflikt i nie tylko na Ukrainie ginie tyle ludzi. Nie potrafię dojść do tego, dlaczego teraz myślę o przyszłości naszej planety tak intensywnie. Może dojrzałam? Może mam paranoję? Haha, jeśli mam wyciągnijcie mnie z tego :)
Więc jak wiecie, moim zdaniem nadejdzie III Wojna Światowa. Bardzo miło czytało mi się wasze komentarze i poglądy, oczywiście wszystkie mają sens. W tym poście chciałam się skupić jednak, na nieco innym filarze przyszłości, niż tym politycznym.

Poszłam za radą większości, dziękuję wam za pomoc w podjęciu decyzji :*
Jeżeli do wojny nie dojdzie, to zarówno Ziemia, jak i ludzie i cały ekosystem będą trwać dalej. Technika pójdzie naprzód. Moja wizja przyszłości? Niezbyt wesoła. Bo albo przez naukę w końcu sami się wyniszczymy, albo natura zrobi to za nas. Po tym, co teraz napiszę możecie mnie uznać za złego człowieka, i nie będę się z wami kłócić, bo każdy ma swoje poglądy, które szanuję. Uważam, że ludzie zaczną ginąć poprzez brak jedzenia, niedobór wody, elektryki itp. Dlaczego? Otóż dlatego (i to jest ta zła część), że dzięki dzisiejszej technice, ludzie są w stanie ratować życia.
Czy ja mam coś przeciwko? Absolutnie! Tylko, że... jeśli rodzi się niemowlę, które nie ma szans przeżycia, to nie powinno ich mieć. Jeśli ludzie giną, nie powinniśmy ich na siłę odratowywać! Kiedyś, kiedy nie było tego typu maszyn, ludzi było mniej, i nikt nie martwił się o to, o co trzeba się martwić teraz. Na naszej planecie jest zbyt dużo ludzi. Wszystko właśnie w wyniku tego, że lekarze ratują ich "zbyt wiele". Nie chodzi mi o to, że zastrzelonego człowieka powinno się zostawić na chodniku. Chodzi mi o to, że starszego człowieka, który jest po zawale, ma chorą wątrobę oraz ma cukrzyce (i co tam jeszcze można mieć), i który leży całymi dniami w szpitalu w nie wiem... śpiączce bądź stanie wegetatywnym, powinno się odłączyć. Ten człowiek już nie funkcjonuje, już go tam nie ma. W danej chwili to tylko widoczna skorupa, znanego nam wcześniej człowieka.


Ludzie mówią "To mój ojciec/matka/córka/syn/siostra/brat! Nie mogę przestać o niego walczyć!" bądź takim ludziom jak ja mówi się "Jeśli byłby to ktoś, z twoich bliskich, zmieniłabyś zdanie". Wiecie co? Nie wiem czy bym zmieniła. Było by mi okropnie ciężko, trudno i płakałabym całymi dniami, ale wciąż potrafiłabym sobie wyobrazić siebie na miejscu tamtego człowieka. Bo nie wiem, na prawdę nie wiem, kto z was, chciałby mieć świadomość tego, że nie oddycha, nie rusza się, nie widzi, czasem słyszy (jeżeli jest świadom) i wie, że wszyscy dookoła niego płaczą, bo wiedzą gdzieś w głębi serca, że walka dobiegła końca. Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie siebie w tej sytuacji. Leżąc, widząc ciemność. Będąc w ogromnym bólu, zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Chcielibyście odejść. Pożegnać się i uspokoić wszystkich, że tak trzeba, bo śmierć jest rzeczą, przez którą przejdą wszyscy, a teraz po prostu jest już czas na ciebie.
I nie mówcie mi, że nie wiem co wygaduję, bo wiem. Nie lubię pisać/mówić o czymś o czym nie mam pojęcia. Nie chcę pisać tu o moich rzeczach prywatnych, bo jak dla mnie istnieje pewna granica, ale wiedzcie tylko, że 3 miesiące temu byłam w takiej sytuacji. I mimo całej adrenaliny, ratowania, pogotowia i szpitala, pamiętam, że ja pożegnałam się już z danym członkiem mojej rodziny w chwili jego śmierci, mimo iż była ona później w śpiączce. Nie uznawałam, tego całego szpitalnego pożegnania, bo wiedziałam, że nie było już z kim się żegnać.

Takie mebelki będą u mnie gościć. Podobają wam się? :)
Powracając do głównego wątka. Jest nas za dużo. My na razie tego nie odczuwamy i długo odczuwać nie będziemy, ale za 100 lat, problem może się zacząć.
Oczywiście przez to, jak skrupulatnie nie dbamy o naszą planetę, tworzy się już wszystkim znana z lekcji przyrody: dziura ozonowa. Nie mówię, że ja jestem perfekcyjna, bo tak, lubię napuścić sobie do wanny dużo wody, lubię ładnie pachnieć (chodzi o aerozole) i lubię jeździć autem. Tu chodzi przede wszystkim o umiar. Bo mimo, że lubię jeździć autem, to nie jeżdżę nim do sklepu, do którego mogę zajść w 5 minut, ba, nawet do szkoły chodzę na nogach (chyba jedyna z klasy), a latem po prostu jeżdżę na rowerze (ok, na zakupy bądź dalekie trasy samochodem). Staram się również oszczędzać światło. Wychodzę z pokoju to go po prostu gaszę, nie uczę się ani nie czytam, zapalam mniejsze. Nawet płyny do naczyń czy do WC, możecie kupować ekologiczne, więc dlaczego nie? Gdyby każdy z nas myślał o tym, co robić aby choć troszkę ratować Ziemię, efekt byłby ogromny. 
To trochę śmieszne, że kiedy nastąpi przebiegunowanie Ziemi i kiedy lodowce się roztopią, to w pierwszej kolejności zostaną zniszczone kraje, które najbardziej z nas wszystkich dbają o planetę - Skandynawia.


Jak dla mnie, to przebiegunowanie jest bardzo ciekawym tematem, i wielu w tą "teorię końca świata" nie wierzy. Tylko w co tu wierzyć? Raz już się to zdarzyło, a teraz wiele wskazuje na to, że ma się to powtórzyć. (Dla nieświadomych czym jest w ogóle zjawisko przebiegunowania Ziemi - KLIK)
Czuję, że ten post zrobił się ogromnie długi, a ja nie opisałam, wszystkiego co chcę, ale już nie pamiętam co tak na prawdę chciałam opisać. W wielkim skrócie, dla mnie problemem jest stałe zanieczyszczanie Ziemi, brak recyklingu, zbyt zaawansowana medycyna i w sumie nie problemem, ale powodem końca tego, co znamy: Naturalne zjawiska. Nie jestem osobą, która sądzi, że wypuszczony zostanie jakiś wirus i wszystkich pozabija, przepraszam :D


Tak, to był bardzo nudny post, ale jeśli go przeczytałaś/przeczytałeś to jestem z ciebie bardzo dumna, i strasznie się cieszę, że ktoś w ogóle czyta moje przemyślenia. Tym bardziej, że wydaje mi się iż piszę bardzo chaotycznie, za co przepraszam. Nie potrafię inaczej :)
Zmieniłam czcionkę, bo podobno tamtą źle się czyta. Wolicie tą? :)
Dajcie znać o swoich "wizjach" przyszłości! :)

INSTAGRAM           TUMBLR

23 komentarze:

  1. Super post :)
    Obserwuje:)
    ~Zuza
    www.zatrzymanaprzezciebie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nigdy nie myślę o przyszłości świata, a przynajmniej nie myślałam do tej pory. Masz rację to straszne, że giną ludzie w Ukrainie, w ogóle sam fakt, ze ludzie umierają (nieistotne gdzie i jak) jest przerażające.
    Śliczne zdjęcia i bardzo fajny oraz dający do myślenia post ;)
    http://co-powiesz-na-problemy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyta się o wiele lepiej :-).
    Do tematu - na każdych zajęciach na uczelni, kiedy miała być przeprowadzona dyskusja z grupą na powierzchnie wypływał temat odłączania ludzi, którzy są już warzywkami. I zawsze powtarzam to samo - wiem, że jest ciężko pozbawić życia kogoś bliskiego. Wiem, że ktoś kocha tę osobę, nie wyobraża sobie życia bez niej. Ale lepiej żyć z myślą, że ktoś kogo kochamy już w zupełności nie funkcjonuje? Że ktoś kogo kochamy może się strasznie męczyć, cierpieć? Lepiej dać komuś odejść w spokoju, z myślą, że gdzieś tam będzie mu lepiej.
    Teraz szczerze się przyznam, że nie słyszałam nigdy o przebiegunowaniu Ziemi. Temat ciekawy i warty poczytania o nim :-).
    Pozdrawiam i zapraszam :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny post

    http://anicix.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie myslalam o końcu świata, bo i po co ;) bardzo fajny post i śliczne mebelki. Pozdrawiam, wpadnij w wolnej chwili do mnie daryyl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Twój post na początku brzmi jak apokalipsa.Aż ciarki mnie przeszły.Oby nie było tak jak piszesz.Bardzo ciekawy temat postu ;)

    http://przyszlosczapisanawterazniejszosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedys az za duzo o tym myslalam....teraz juz przestalam bo po co sie martwic???zycie jest jedno i trzeba z niego korzystac a nie myslec o jego zakonczeniu ;)
    Sliczne zdjecia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś często o tym nie myślę... śliczne mebelki! :)

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie dopuszczam tego do swoich myśli, że świat mógłby się skończyć :P
    Fajny post ! pozdrawiam.

    http://pocomiwiecejx3.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. rzadko kiedy o tym myśle ;p

    ewamaliszewskaoff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Raczej nie myślę o tak dalekiej przyszłości jak koniec świata, jednak czasami przychodzą nam do głowy różne myśli i musimy z kimś o nich porozmawiać. Ja lubię posty o przemyśleniach :)
    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam takie samo łóżko w pokoju, haha.
    Z tym przebiegunowaniem się ziemi miałam kiedyś straszną schizę, więc aż mnie ciarki przeszły jak o tym wspomniałaś. Niby człowiek nie może sobie tych rzeczy wyobrazić, ale natura robi swoje.
    Co do tematu wcześniejszego, ja na pewno jako warzywo nie chciałabym tkwić na szpitalnym łóżku. Myślę, że jak wielu. Jestem za ratowaniem życia do momentu, kiedy nie męczy się kogoś na siłę na tym świecie.
    Ekologia jak najbardziej na plus, dajmy Ziemi trochę jeszcze pożyć... i sobie przy okazji :)

    http://dziennik-miedzymiastowy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Meble, i w ogóle pokój śliczny! Ja też czasem myślę o takiej dalekiej przyszłości co będzie kiedyś! To jest po prostu taka ogromna ciekawość :D
    http://mogepowiedziecwszystko.blogspot.com/ dopiero zaczynam, ale jak masz ochotę zajrzyj!

    OdpowiedzUsuń
  14. Może wspólna obserwacja? ;*
    Napisz u mnie:)
    ~Zuza
    www.zatrzymanaprzezciebie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej. Wymiana obserwacjami? :) Przepraszam jezeli spamuje ale dopiero zaczynam.
    igajab.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Niczego nie boje się bardziej niż wojny :(
    zawsze przyprawiało mnie to o leki
    iście paranoiczne, po prostu się tego boję
    tak jak tortur. Nie uważam że to paranoja, myślenie
    o przyszłości nawet tej odległej to całkiem normalna rzecz :)
    pozdrawiam cieplutko myszko :*
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie myślę o tym i na dzień dzisiejszy mnie to nie interesuje :)

    aprilen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. ikea super sklep :) uwielbiam oglądać te urządzone pomieszczenia :)
    a mebelki są super- marzenie :)

    zapraszam :)
    ewelina-kulasza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie myślę o tym xD agata-musielak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie myślę o tym xD agata-musielak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. No przyznam ze wstep to napisalas jak z jakiegos horroru :D

    Pytalas mnie o lozko - sprawuje sie swietnie ,uwiebliam je i goraco polecam :) mam od ok. 2 tygodni
    Mialysmy sie wymienic obserwacjami ,ja juz :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kiedyś ludzi było mniej, bo były wojny i ginęli na froncie albo z głodu :) Ci odratowani przez lekarzy to zaledwie garstka w porównaniu z tamtymi milionami :)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz, czytam KAŻDY i KAŻDY z nich mnie bardzo motywuje :)
Spamujesz - lecisz do SPAMU.
Zostawiajcie linki do blogów, odwiedzam każdy! :)