Cześć kochani ♥
Wiem, że ostatnio strasznie się ociągam z postami i jakoś tak wychodzi, że są dodawane co 2 tygodnie. Przepraszam. Chyba myślałam, że jakoś szybciej uda mi się z powrotem zaaklimatyzować do życia w Polsce, jednak pojawiło się wiele zmian, na których przyjęcie potrzebuję czasu.
Może na początek - ROZDANIE POCZTÓWEK NADAL TRWA
JAK WZIĄĆ UDZIAŁ W ROZDANIU?
-Musicie być obserwatorami mojego bloga
- Opisać w komentarzu wymarzone wakacje w Californii
- Zostawcie swojego e-maila w komentarzu
- Na początku komentarza wstawcie "500", żebym wiedziała, że bierzecie udział w losowaniu
Mam do rozdania 5 pocztówek z LA i 5 pocztówek z SF.
No to może teraz opowiem, jak było w dalszych dniach w Los Angeles i w San Francisco.
W piątek wybrałam się na spacer do znaku HOLLYWOOD. I tu kolejne rozczarowanie. Wcale ten napis nie jest taki duży jak w TV!! Wiem, że piszę wam tu same rozczarowania odnośnie LA, ale na prawdę, to miasto jest dość przereklamowane. Napis jak napis, legendarny, więc cieszę się że byłam i zobaczyłam. Niestety jednak myślałam, że będzie o wiele większy i bardziej spektakularny.
Wieczorem pojechałam jeszcze na plażę Santa Monica. Było tam ładnie i kolorowo, trochę taki klimat typowych Amerykańskich karnawałów jak to w filmach i grach jest pokazane. Dodatkowo całkiem ładna plaża. Smutnym widokiem jednak, byli bezdomni. Około godziny 19 zaczynali się zbierać przy plaży, grzebać w śmietnikach i kłaść się spać... na plaży. Było to bardzo nieprzyjemne do oglądania, ale również smutne. Los Angeles, to na prawdę miasto bezdomnych. Niestety widziałam również wiele osób niezrównoważonych psychicznie oraz członków gangów (nie mieli napisane na czole, że są w gangu, ale... takie rzeczy się po prostu widzi). Los Angeles jest super miastem turystycznym do zwiedzenia raz w życiu i w ciągu dnia. Nocą, jest na prawdę niebezpiecznie i sami miejscowi boją się przebywać w niektórych dzielnicach czy jeździć metrem. Po prostu mega niebezpiecznie i wzbudziło to we mnie negatywny odzew na to miasto.
Następnego dnia byłam tylko na Venice Beach a więc totalnie luźny dzień. Super plaża z wielkim deptakiem a dookoła palmy, ścieżki rowerowe, stragany, muzyka.
W sobotę zawitałam w San Francisco. Tam, już w pierwsze południe odwiedziłam mój kochany Golden Gate. Miło było wrócić do San Francisco, kocham to miasto!
W poniedziałek, czyli mój przedostatni dzień w Ameryce po prostu chodziłam sobie po San Francisco cały dzień. Nie uwierzycie jak piękne jest to miasto dopóki sami tam nie polecicie. We wtorek musiałam udać się na lotnisko z samego rana i leciałam do Polski. A w Polsce? Przywitałam się z mamą i spędziłyśmy w Warszawie trzy dni. Było super, bo nie widziałam jeszcze naszej stolicy od takiej typowej turystycznej strony. Zaraz po powrocie do mojego miasteczka witałam się z rodziną, a następnego dnia spędziłam masę czasu w Ikei. W poniedziałek przyjechałam w góry i tak już zostało. Wracam jakoś po niedzieli. W końcu trzeba powrócić do rzeczywistości, choć tak bardzo nie chcę! Ciężko jest...
Haha, dzisiejszy post brzmi jak notatka z pamiętnika. Chciałam dać wam znać jak to wszystko wyglądało przez te dwa tygodnie, kiedy mnie tu nie było. Nagrałam vloga, jednak zanim go zmontuję... chwila minie. Mam nadzieje, że uda mi się wam go pokazać już w przyszłym tygodniu jak i inny filmik... o badaniu DNA! W końcu dowiedziałam się, czy na prawdę jestem Polką. A wy? Ciekawi?
CHCIELIBYŚCIE NAUCZYĆ SIĘ MÓWIĆ PO ANGIELSKU?
Ostatnio postanowiłam udzielać korepetycji z języka angielskiego. Mieszkam już w USA prawie 2 lata i zdążyłam skończyć kursy ESL a więc dlaczego by nie. Jeśli jesteście zainteresowani nauką online, dajcie znać. Możemy też po prostu rozmawiać po angielsku. Wydaje mi się, że w Polsce ta metoda nauki angielskiego staje się coraz bardziej popularna: daję wam materiały i temat na jaki będziemy rozmawiać, a potem po prostu sobie rozmawiamy. Słysząc angielski i używając go w rozmowie, przełamujecie swój "językowy mur" co na pewno wam pomoże w przyszłości w kontaktach z obcokrajowcami.
Piszcie na mój e-mail: zuzu.zuzannaxx@gmail.com
